Mocny i szybki sposób jak rozładować złość i wściekłość

Jak jesteś wkurzona, to jesteś. Możesz medytować, oddychać i radykalnie wybaczać, ale niewiele to daje. 

Irytacje, złości i wk*rwy nasze codzienne… Oraz te wielkie, co ciągną się przez całe życie, zamieniając nas w zgorzkniałe, złośliwe babska… Pogadajmy o tym tabu – bo przecież kulturalne kobiety się nie wkurzają, co nie?


Był późny wieczór. Ciemny las. Aśka zaparkowała z boku wąskiej drogi i podgłośniła radio. Przez chwilę się wahała. Potem przymknęła oczy i odpuściła wszystkie myśli. 

Zaczęła dziwnym jękiem, aby już po chwili krzyczeć tak głośno jak chyba nigdy w życiu. Darła się głośniej, niż gdyby obdzierali ją ze skóry. Waliła w kierownicę, kopała wycieraczkę. Zwijała się pod wpływem wszystkich emocji, które pozwoliła sobie w końcu poczuć. I wrzeszczała jak jasna cholera.

Na tamten moment nie obchodziło jej, czy ktoś ją zobaczy, choć martwiła się tym zanim zaczęła. Po prostu darła się i darła i darła…

Potem zaczęła płakać. Krzyk zmienił się jakby w zawodzenie i wycie. Potem znów w krzyk i wściekłość na chwilę powróciła. A potem znów płacz.

Aśka pewnie nie umiałaby opowiedzieć, co się dokładnie wtedy działo. To było zbyt intensywne. Nie wiedziała ile to trwało, ale miała wrażenie, że wieczność.

Kiedy nawałnica przeminęła, siedziała otępiała w samochodzie. Czuła wszechogarniający smutek, jakby przenikał ją aż do kości. Z jednej strony było jej lżej. Z drugiej – czuła smutek aż po horyzont. Żal za wszystkim, co mogło być, a nie jest. Oraz spokój.

Do domu wracała zmęczona, jakby przeorała pole. Czuła wyraźnie, że coś się zmieniło. Czuła rodzącą się siłę, aby iść dalej w to życie, które tak jej skopało tyłek… I czuła, że teraz już nie da się zatrzymać. Wiedziała, że będzie ciężko, ale  czuła też pewność, że teraz musieliby ją zabić, żeby ją zatrzymać.

Bo nie przestanie o siebie walczyć.


Złość jest trudnym kawałkiem, bo często społecznie nieakceptowanym. Awanturują się jakieś wieśniaki, które nie są w stanie nad sobą zapanować. Krzyczą – dzieci, szaleńcy i pijaki. Niezłe towarzystwo… 

W tym artykule pogadajmy więc o KONSTRUKTYWNYM sposobie wyrażania złości. Takim, który daje silną i szybką ulgę, a nikogo nie krzywdzi.

Pogadajmy o krzyku. 

Podglądnij mój pamiętnik i zobacz jak uczyłam się wyrażania emocji:

Dziki krzyk i wrzask

Pisząc ten artykuł, zrobiłam research na temat terapeutycznego działania krzyku. Są całe terapie oparte na krzyku. Ale są i badania, które stwierdzają, że krzyk rzekomo nic nam nie daje. Postanowiłam tym razem olać wszelkie naukowe tłumaczenia.

Myślę że każdy czuje, że krzyk – taki prawdziwy, dziki, prosto z trzewi – jest czymś autentycznym. Nie potrzebujemy badań, żeby wiedzieć że jest w krzyku coś szczerego. Ta pierwotna siła krzyku zawsze porusza: zarówno krzyczącego jak i ewentualnych świadków.

Może więc ze względu na jego gwałtowność został przez nasze społeczeństwo uznany za coś niestosownego?

Tymczasem jest to tak naturalna forma ekspresji, jak przeciwstawny mu głośny śmiech. 

Jak krzyk pomaga rozładować złość

Chyba nie da się przejść przez życie nie czując złości. W internecie są dosłownie tysiące wątków o tym samym:

  • Nie rozumiem, dlaczego czuję taką złość?
  • To niesprawiedliwe, życie jest tak k*rewsko niesprawiedliwe!!!
  • Jak mam przestać czuć tą złość?
  • Nienawidzę wszystkich
  • Jestem taka wk*rwiona… 
  • Pogubiłam się… czuję się zła, smutna, mam dość…
  • Jak sobie poradzić ze złością?
  • Ktoś mnie zranił, jestem wściekła, co mam zrobić?
  • i tak dalej, i tym podobne…

Tymczasem złość jest najbardziej naturalną reakcją na świecie. To nie z nią mamy problem.

jak rozładować złość

Nasz problem to nieumiejętność rozładowania jej!

A dopóki jej nie wywalimy z naszego systemu, będzie się błąkać przez miesiące a nawet lata. A my będziemy chodzić wkur* i zastanawiać się czemu nie możemy zapomnieć i ruszyć dalej ze swoim życiem.

Wykrzyczenie tego, co w nas zalega jest radykalną formą ekspresji. Jest na tyle gwałtowne że może naprawdę zrobić różnicę. Na przykład taką, żeby puścić te toksyczne rzeczy z przeszłości, które wciąż Cię dręczą. 

A nawet, jeśli nie zmieni Twojego życia, to przynajmniej upuści sporo pary.

A tu przeczytaj o innych sposobach wyrażania emocji:

Ale my mamy z krzykiem problem, prawda? Metoda może i fajna, ale nie bardzo wiadomo jak się do tego zabrać.

Zacznijmy więc od tego JAK krzyczeć.

Jak krzyczeć żeby rozładować złość

Można na czuja i być może tak jest najlepiej. Ale jest kilka wskazówek, których mogę udzielić z własnego doświadczenia. Bo wiem, że najtrudniej jest zacząć.

Odpuść kontrolę

Za pierwszym razem trudno jest puścić kontrolę i w ogóle wydobyć głos. Jeśli tak jest i z Tobą, możesz zacząć od zwykłego „mmmm”. Potem otwórz usta i przejdź do „aaaa”. Zwróć uwagę, aby dźwięk szedł aż z brzucha. Jest wówczas głęboki i wibrujący, podczas gdy z klatki piersiowej jest „płaski”. 

Możesz też zacząć od jęku i zawodzenia, Żeby rozluźnić gardło – kontrolowane przez „dobre maniery” i wszelkie „nie wypada”. Dzięki temu zaczniesz się przyzwyczajać do dźwięku, który wydajesz. Dźwięku zupełnie innego niż ten, który słyszysz na co dzień.

A na przełamanie, zobacz ten filmik, babka jest czadowa 😀

Krzyk z głębi trzewi

Krzyk powinien wychodzić z naszych trzewi, nie z klatki piersiowej. Krzycząc tylko z gardła i klatki piersiowej, krzyczymy jak cycate bohaterki horrorów. 

Może to i lepiej niż nic, ale uważaj, bo możesz zerwać struny głosowe i to nie jest żart. Taki krzyk boli i w sumie niewiele daje.

Natomiast krzycząc z trzewi, z przepony, krzyczymy całą sobą. Wibracja idzie w górę naszego ciała i wychodzi przez otwarte gardło. Uwalnia się energia, ciało może drżeć, ręce mogą chcieć uderzać, nogi tupać i kopać, mamy chęć zgiąć się w pół. Całe ciało się uruchamia!

Zapomnieć się

No i tu robi się fajnie! 

Bo im bardziej puszczasz kontrolę → tym lepszy masz dostęp do emocji → tym większa Twoja ekspresja → i tym skuteczniejsze to, co robisz. 

Dlatego ważne jest, abyś czuła się bezpiecznie podczas krzyku. Zapewnij sobie czas i przestrzeń, aby czuć się tak komfortowo jak to możliwe (o tym gdzie i kiedy – poniżej). 

Ale w którymś momencie krzyk to za mało

Nogi tupią, jak u małego dziecka, które jest złe. Albo chcą kopać. Ciało się zwija, ręce unoszą do twarzy albo mają ochotę uderzać w złości… Trudno to wszystko ubrać w słowa, bo ruchy nie są skoordynowane, nie można ich zaplanować. 

Ale idź za tym co robi Twoje ciało! Ono wie co robi!

Gdzie krzyczeć? Praktyka rozładowywania złości

No i tu jest problem w dzisiejszych czasach, ja też go miałam. Bo gdzie to robić, żeby za chwilę nie wezwano policji?

A żeby do tego jeszcze mieć komfort skupienia się… trudna sprawa. Zobaczmy więc, co można zdziałać, nawet gdy naprawdę się wstydzisz to robić.

Gdzie możesz krzyczeć:

  • nad morzem poza sezonem, wieczorem lub o świcie – próbowałam i dla mnie to było najbezpieczniejsze miejsce. Pusta plaża w lutym, późny wieczór, pełnia księżyca i wiatr, który porywał i rozwiewał dźwięki. No i ten hipnotyczny szum fal…
  • w lesie, albo innej pustej okolicy o świcie lub wieczorem – sama tak robiłam, bo mieszkam niedaleko lasu. Chodziłam tam o świcie, lub późnym wieczorem, bo w dzień jednak są tam ludzie, a ja się najzwyczajniej w świecie wstydziłam drzeć 🙂
  • w ZAPARKOWANYM samochodzie – i to jest super rozwiązanie, bo możesz pojechać w ustronne miejsce. Samochód wygłuszy krzyk, a dodatkowo możesz podgłośnić muzykę.
  • w domu – po uprzedzeniu sąsiadów że bierzesz udział w eksperymentalnym projekcie pracy z głosem. 🙂

Nie polecam krzyczenia:

  • w poduszkę – dla mnie to nie prawdziwy krzyk tylko taki głupi kompromis. Usłyszeć swój głos i jego siłę – to jest naprawdę coś ważnego!
  • przy torach – bo możesz krzyczeć tylko jak pociąg będzie jechał. A jeśli chcesz dłużej, to co?
  • podczas jazdy samochodem – to niebezpieczne! W krzyku naprawdę można się zatracić. Próbowałam tego podczas jazdy i całkowicie zaprzestałam, gdy bezwiednie prawie zjechałam na przeciwległy pas.

No to co teraz możesz zrobić? 

Jeśli nadal masz opory, to zobacz jak robią to inni, zwykli ludzie – tacy jak Ty i ja. 

Zobacz jak różną mamy ekspresję ciał, jak różnie wydobywamy dźwięk. I na ile różne osoby są w stanie sobie „pozwolić” aby puścić kulturowe ograniczenia. 

A potem przynajmniej zastanów się nad krzykiem – może to pomysł na teraz, a może na inny moment. Niezależnie od wszystkiego – wiedz, że nawet jeśli krzyk jest społecznie nieakceptowany, to wciąż jest to nasze bardzo silne narzędzie regulacyjne. Naturalne i instynktowne.

I przynoszące natychmiastową, silną ulgę.

No to… powodzenia! 😉

Podglądnij mój pamiętnik i zobacz jak uczyłam się wyrażania emocji:

Jeśli ten wpis Ci się podobał, udostępnij go znajomym – niech im też się przyda!

CZEŚĆ, JESTEM MONIKA I UCZĘ JAK MOŻNA JEŚĆ WSZYSTKO I NIE TYĆ!
Jem co chcę Monika Górecka

Przez 10 lat byłam na ciągłych dietach, wiecznie się odchudzałam i wciąż myślałam o żarciu i kaloriach.
Dziś od blisko 15 lat jem wszystko, nie tyję i trzymam linię. Jestem psychodietetykiem, pracuję online i pomagam innym poukładać ich relacje z jedzeniem.

KURSO-KSIĄŻKA:
“MUSZĘ SIĘ ZA SIEBIE WZIĄĆ!
Zmień nawyki bez siły woli!

POLECAM I WSPÓLPRACUJĘ:

Klinika leczenia zaburzeń odżywiania „Otulenie”
w Warszawie 👏👏👏

TO CI SIĘ MOŻE PRZYDAĆ:

INNE FAJNE ARTYKUŁY: