Jak wyrzucić ból i negatywne emocje

Pamiętasz film „Obcy” Ridleya Scotta? W najsłynniejszej scenie filmu, Obcy wydziera się z brzucha członka załogi, po tym jak zasiedlił jego organizm, niczym pasożyt:

Niezbyt ładny widok, prawda? Rzecz może wyglądać nieco mniej dramatycznie w naszym przypadku, ale my też czasem hodujemy w sobie pasożyty długo skrywanej urazy i bólu. Niby na co dzień nic nie czujesz, ale sączy Twoje soki życiowe. Wysysa Cię i zżera. 

Nie masz dość?

A może by się z nim rozprawić się? Wyciąć i wywalić?

Tylko zamiast skalpela, użyjemy kartki i ołówka. Bo tu wkraczają listy terapeutyczne. Tajna broń na „Obcego”. Miecz świetlny Jedi:

  1. Jak działają listy terapeutyczne?
  2. Dlaczego to działa?
  3. Do kogo pisać?
  4. Gdy wcale nie chcesz pisać…
  5. Jak to robić?
  6. Czego NIE robić?

Jak zwykle do wyboru: artykuł lub filmik:

Podglądnij mój pamiętnik i zobacz jak uczyłam się wyrażania emocji:

Jak działają listy terapeutyczne?

W dużym skrócie: emocje, które czujemy podczas pisania, są prawdziwe. I jeśli na przykład płaczemy, żegnając coś na zawsze, to takie pożegnanie jest w nas PRAWDZIWE. To może wyglądać jak „tylko pisanie”, ale emocje są w nas naprawdę. 

I dlatego symboliczny akt pożegnania ma rzeczywisty wpływ na nasze życie. Gdy piszesz i czujesz, że coś właśnie żegnasz, to to się dzieje naprawdę i jest prawdziwe.

Listy terapeutyczne to najintymniejsze dzieła. Pełne nigdy nie wyznanych negatywnych emocji, żalów, skarg, win ale i przekleństw i wyrzutów. Bez cenzury. 

To czasem jedyny sposób by wyrazić to, co w sobie nosimy, a czego nie ma jak się inaczej pozbyć. A trzeba nazwać, wyrzucić, pożegnać. Jest więc to symboliczne domknięcie spraw, relacji lub pewnego etapu w życiu.

Jako ludzie, mamy potrzebę aby domykać niedokończone historie. Potrzebujemy domknięć i zakończeń, ponieważ niedokończone sprawy wysysają z nas energię. Wciąż do czegoś wracamy, wciąż o tym myślimy, bez końca. I zagnieżdża się symboliczny pasożyt. 

Pożegnania są często trudne. Ale ich unikanie, jest jak karmienie „Obcego”. Nie rób sobie tego!

negatywne emocje

Dlaczego to działa?

Nienazwane, negatywne emocje same nie znikną. Raczej, niczym Obcy, zagnieżdżają się w ciemnym zakamarku i karmią naszym lękiem przed nimi. I rosną. 

Wyciągnięcie ich na światło dzienne i nazwanie, pozwala „oczyścić się” z pasożyta. Wyciągnąć go, opisać, nazwać, wygarnąć mu za wszystko, co nam zrobił swoją obecnością. 

I zaopiekować ranę po jego zębach. 

Do wygojenia.

Listy terapeutyczne pomagają dokończyć relacje, które nie zostały dobrze zamknięte. Czasem już nie ma takiej możliwości, a czasem nie chcemy konfrontacji z daną osobą, bo i tak by nic konstruktywnego nie dała. A moc listu jest równie duża, jeśli nie większa, jak szczera i odważna konfrontacja. Tylko bardziej bezpieczna i konstruktywna.

A tu przeczytaj o innych sposobach wyrażania emocji:

Pisać… ale do kogo?

Najczęściej – do innej osoby: 

  • do byłego męża, 
  • do nieżyjącego ojca,
  • do matki, z którą wcale nie chcesz o tym rozmawiać z wielu powodów,
  • ludzi, którzy Cię skrzywdzili w przeszłości. 

Ale również do swoich negatywnych emocji:

  • do złości, która szaleje w Tobie, 
  • do rozpaczy, która wszystko pochłania,
  • do depresji, która wycina Cię z życia,
  • do lęku, który obezwładnia,
  • i do każdej innej emocji.

I w końcu – w kontekście jedzenia:

  • do grubej siebie – nieśmiałej, niepewnej i zakompleksionej,
  • do swojego nieopanowanego głodu,
  • do swojego ciała, które nie zachowuje się i nie wygląda tak, jakbyś tego chciała.

Na czas pisania, traktuj daną negatywną emocję lub część Ciebie, jakby była odrębnym bytem. Jak Obcy. Coś Ci ta „istota” robi, być może jakoś Cię krzywdzi, ale może, paradoksalnie, i w czymś pomaga lub przed czymś Cię chroni… 

Taka personifikacja emocji sprawia, że łatwiej jest złapać kontakt z czymś, co normalnie jest zbyt abstrakcyjne. Dzięki temu łatwiej jest wyrazić swoje uczucia i pożegnać ten swój trudny kawałek.

Pisać możesz też do samej siebie, lub różnych części siebie:

  • siebie z przeszłości, np. wyrazy wsparcia do siebie samej, gdy byłaś małym zagubionym dzieckiem.
  • do tej części siebie, która łatwo się poddaje, 
  • do tej części siebie, która nie chce puścić starych schematów, bo boi się zmiany.

Znasz dobrze te swoje trudne części. Wiesz, czy kierują się lękiem, poczuciem winy czy poczuciem krzywdy. Spróbuj więc pamiętać o zrozumieniu dla samej siebie. W każdej części Ciebie, jest mała cząstka – niewspierana, zagubiona, przestraszona. Przytul ją, zanim ją pożegnasz.

negatywne emocje

Gdy wcale nie chcesz pisać…

Nie wiadomo kiedy, każdy nas nabywa swojego Obcego w życiu. Czasem wspólna egzystencja trwa dziesiątki lat. Nic dziwnego, jeśli pożegnanie z tym towarzyszem budzi nasz opór. 

Może to i krzywda –>, ale jak dobrze znana, jaka swojska! 

„No dobra, pomyślę o tym”, mówimy i nic z tym nie robimy. 

I w sumie dobrze. 

Bo do pożegnań trzeba dojrzeć. 

Do wybaczenia też. Czasem nie ma na to w życiu przestrzeni, nie ma energii by zrobić tak duży krok. Jak zwykle powiem – spędź nad tym tyle czasu ile musisz, ale nie zwlekaj dłużej niż naprawdę potrzebujesz.

Szkoda życia by je odwlekać.

Jak to robić?

To list którego adresat nigdy nie przeczyta. Więc się nie hamuj. Jeśli czujesz potrzebę, napisz same bluzgi.

Kiedy opadnie już trochę złości, dobrze znaleźć miejsce na refleksję. Pisząc, pomyśl:

  • Co ci to doświadczenie dało…
  • …a co zabrało?
  • Jak cię to zmieniło?
  • Czy wynikło z tego coś dobrego dla Ciebie?
  • Co zostanie z tego dla Ciebie, jako twoja mądrość?

Zaufaj swojej intuicji, niech ona Cię prowadzi przez proces pisania. Pisz to, co przychodzi Ci do głowy, nie zmieniaj zbyt wiele by „zabrzmiało lepiej”. 

Gotowy list możesz podrzeć, spalić lub spłukać w kibelku. Albo oczywiście zachować.

Czego NIE robić?

Nie wysyłać! Jeśli list powstał szczerze i bez cenzury, Twój adresat musiałby być iście oświeconą osobą aby przejść niewzruszenie nad bolesnymi wyrzutami. Jeśli wyślesz go natomiast po to, by urazić tą osobę, to gdzie tu miejsce na pożegnanie? 

Trudne pożegnania odbywają się wewnątrz samych siebie. Nie w świetle jupiterów.

Ostatnie pożegnanie nie ma nic wspólnego z rzeczywistą osobą. Ma natomiast wszystko, z tym, co ta osoba DLA CIEBIE znaczyła. 

A więc z TWOIM żalem, z TWOIM smutkiem i TWOJĄ złością.

Od czego możesz zacząć w tej chwili żeby wyrazić negatywne emocje?

Gdybyś miała sprecyzować czym jest Twój „Obcy”, to co by to było? 

  • bezsilność wobec życia
  • złość na innych ludzi
  • złość na samą siebie
  • samotność i brak wsparcia
  • rozpacz
  • Twój tłusty brzuch
  • Twoje ciało, które Cię wkurza, lub obrzydza, lub nie słucha 

Czy coś innego?

Podglądnij mój pamiętnik i zobacz jak uczyłam się wyrażania emocji:

Jeśli ten wpis Ci się podobał, udostępnij go znajomym – niech im też się przyda!

CZEŚĆ, JESTEM MONIKA I UCZĘ JAK MOŻNA JEŚĆ WSZYSTKO I NIE TYĆ!
Jem co chcę Monika Górecka

Przez 10 lat byłam na ciągłych dietach, wiecznie się odchudzałam i wciąż myślałam o żarciu i kaloriach.
Dziś od blisko 15 lat jem wszystko, nie tyję i trzymam linię. Jestem psychodietetykiem, pracuję online i pomagam innym poukładać ich relacje z jedzeniem.

KURSO-KSIĄŻKA:
“MUSZĘ SIĘ ZA SIEBIE WZIĄĆ!
Zmień nawyki bez siły woli!

POLECAM I WSPÓLPRACUJĘ:

Klinika leczenia zaburzeń odżywiania „Otulenie”
w Warszawie 👏👏👏

TO CI SIĘ MOŻE PRZYDAĆ:

INNE FAJNE ARTYKUŁY: