Prosty sposób jak rozładować stres i trudne emocje

Co mam z tym wszystkim zrobić… Nikomu tak naprawdę nie mogę o tym powiedzieć. To mnie zjada od środka.

Jeden z moich kotów gryzie. Nie zdarza się to często, ale gdy czasem czuje się zestresowany, bo nie dostaje tego co chce (np. nie może wyjść na dwór), wyżywa się na drugim kocie. 

Ugryzie go parę razy, wyładuje złość i znów jest spokojnym kocurem. To że mamy z nim problem behawioralny, nie zmienia faktu, że Dżyngis reaguje w najbardziej naturalny, instynktowny sposób: napięcie → gryzę → ulga.

No ale my, ludzie, nie gryziemy. 

My kolekcjonujemy napięcia.

Podglądnij mój pamiętnik i zobacz jak uczyłam się wyrażania emocji:

No bo co mamy zrobić, skoro nawet nie wiemy, co czujemy? 

A tymczasem aby “ugryźć”, nie potrzebujemy nic analizować. Potrzebujemy robić, a nie myśleć!

I naszym odpowiednikiem gryzienia może być… rysowanie. Tak, rysowanie! Czynność dobra jak każda inna, a przynajmniej nie karalna z żadnego paragrafu 🙂

  1. Ale jakie rysowanie?! Dorośli ludzie przecież nie rysują…
  2. …bo dlaczego mieliby to robić?
  3. I jak się do tego zabrać po tylu latach? krok po kroku.

Dorośli ludzie przecież nie rysują (chyba)…

Jako dzieci rysujemy sobie sobie beztrosko. Nikt nas nie ocenia. Wręcz przeciwnie – wszyscy się zachwycają, cokolwiek stworzymy. Rysujemy świat wokół, nie przejmując się że człowiek to zbiór kółek i kresek. Rysowanie to radość, zabawa i nieskrępowana kreatywność. 

jak rozładować stres

A potem w którymś momencie przestajemy na zawsze. 

Teoria Seana D’Souza którego artykuły uwielbiam i polecam, wyjaśnia prosto, że jako dzieci przestajemy rysować, ponieważ nie widzimy aby dorośli to robili. A skoro tak, zatrzymujemy się w naszych umiejętnościach rysowania na etapie, powiedzmy 8-latka. 

I kiedy będąc dorosłymi, zdarzy nam się wrócić na chwilę do rysowania, to zgadnij, co się dzieje? Patrzymy na nasze dzieło na poziomie 8-latka i stwierdzamy że nie mamy talentu. 

Ale jak mogłoby być inaczej?

Skoro przestaliśmy “trenować” lata temu, byłoby dziwne gdyby nagle nasza ręka potrafiła rysować! 

Różnica pomiędzy nami a tymi który rzekomy talent mają, to przede wszystkim wiele lat ćwiczeń! 

Tymczasem rysowanie jest czynnością często zarezerwowaną dla dzieci (i artystów).

Gdy więc wracamy do rysowania jako dorośli, ta czynność wydaje się “dziwna”. Wyobraź sobie jak czułbyś się, gdybyś miała teraz wyciągnąć papier i kredki? To dziwne i niepoważne wygłupy. Przecież nie masz 8 lat…

Ale w sumie – czy musimy być dorosłymi na pełen etat?

PRZEWAŻNIE więc nie jesteś 8-latką. 

Ale gdybyś tak miała nią być… czasami? Czemu nie czerpać z tego, co dawało nam dzieciństwo – kreatywności, spontaniczności i po prostu dobrej zabawy? A przy okazji pomóc sobie żyć!

Tylko po co w ogóle zawracać sobie tym głowę?

Dlaczego dorośli mieliby rysować?

Otóż dlatego, bo czasem przechodzimy przez trudne momenty w naszym życiu i trudno jest nam sobie z tym wszystkim poradzić. Nie umiemy i nie mamy zwyczaju, aby na bieżąco rozładować stres. A do tego przecież dochodzą jeszcze inne problemy.

Prawda jest taka, że nie bardzo mamy czas, aby przeżywać te wszystkie emocje. A jeśli już, to i tak nie wiadomo co z nimi zrobić. I dlatego właśnie rysowanie: bo wcale nie musisz nic wiedzieć. Ani co czujesz, ani co z tym zrobić. 

Rysowanie jest intuicyjne. Co do zasady, jest to proces twórczy i z przyczyn nad którymi nawet się nie zastanawiamy, sięgamy po ten a nie inny kolor. Jakoś tak pasuje. Rysujemy kształt tu i tam w sumie nie wiadomo dlaczego, ale “tak ma być”. Tak czujemy.

A tu przeczytaj o innych sposobach wyrażania emocji:

Rysowanie jest więc raczej doświadczeniem opartym na intuicji, niż analitycznym myśleniem.

I to doświadczanie jest esencją. Rysując, wyłączamy na chwilę logiczny mózg i podążamy za tym co czujemy. Dzieje się tak dlatego, bo rysowanie kojarzy nam się z zabawą z dzieciństwa, a więc z bezpieczeństwem i spontanicznością. 

I jesteśmy w domu: im bardziej czujemy się bezpiecznie, tym łatwiej jest się otworzyć się i bardziej spontanicznie wyrysować to, co w nas siedzi.

Rysowanie ułatwia nam dostęp do tego co czujemy, nawet jeśli nie umiemy tego nazwać. 

jak rozładować stres

I nagle w ruchu kredki ujawniają się uczucia… 

Powoli ciemnym granatem obrazujesz swój smutek. 

Silnym mazaniem czerwienią – aż do połamania kredki – rozładowujesz stres i złość. 

A czasem po prostu rysujesz abstrakcyjne kształty i nie masz kompletnie pojęcia jak nazwać te uczucia. I nie musisz, bo najważniejsze że w ten sposób dajesz im upust.

W ten sposób rysowanie otwiera drzwi do ekspresji i rozładowania. Nawet, jeśli nie potrafimy tego nazwać.

I potem jest już jakoś lżej.

Działamy jak mój kot, Dżyngis. Po prostu “robimy” – używając sposobu, który mamy pod ręką. Dla Dżyngisa znanym sposobem jest gryzienie. A dla nas – to co świadomie wybierzemy.

Tylko jak po tylu latach w ogóle się do tego zabrać?

Siadaj, włącz muzykę i pogap się na białą kartkę. Popatrz na kredki: która z nich do ciebie “woła”? Maźnij jak czujesz. Rysunek może być abstrakcją, portretem lub jakimś fragmentem rzeczywistości. 

Niektórzy rysują mandale. Ja za nimi nie przepadam, ponieważ wolę sama nadawać formę rysunkowi zgodnie z tym co czuję.

Pamiętaj, że pierwsze skojarzenia są najlepsze. 

No i najważniejsze – zrób przerwę w byciu dorosłym i pobądź trochę 8-latką. Niesforną, ciekawską, spontaniczną, która najpierw robi a potem myśli 🙂

I rysuje zawzięcie z językiem na brodzie…

Tu w rogu muszę dorysować jeszcze takie czarne, ono tam siedzi; nie wiem co to jest ale ono tam siedzi. – anonimowy wewnętrzny 8-latek

Kiedy doświadczysz pustki podczas rysowania, zrób sobie przerwę. Posiedź, popatrz. Spytaj się siebie, czy jest coś jeszcze, czy to już wszystko.

Jeśli skończyłaś, postaraj się nazwać emocje które narysowałaś. Jeśli nie umiesz, nic się nie dzieje. Ale jeśli wiesz co to było, warto to sobie ponazywać. 

Po to żeby o tą drobinkę więcej o sobie wiedzieć.

Od strony technicznej – kup duży blok i kredki

Ja lubię rysować na dużych kartkach, minimum A3. Jeśli chodzi o kredki, to polecam suche pastele. Mają cudowne, nasycone kolory i pięknie się rozmazują pod palcem. 

Co możesz teraz zrobić, żeby rozładować stres?

A jeśli nadal uważasz, że nie umiesz rysować, poniżej kilka moich przykładów.

Ja też nie umiem, tylko nie specjalnie mnie to obchodzi. 

Bo w tym przypadku sztuka tkwi w tym, jak to przeżywamy!

jak rozładować stres

Baw się dobrze!

Podglądnij mój pamiętnik i zobacz jak uczyłam się wyrażania emocji:

Jeśli ten wpis Ci się podobał, udostępnij go – niech innym też się przyda!

CZEŚĆ, JESTEM MONIKA I UCZĘ JAK MOŻNA JEŚĆ WSZYSTKO I NIE TYĆ!
Jem co chcę Monika Górecka

Przez 10 lat byłam na ciągłych dietach, wiecznie się odchudzałam i wciąż myślałam o żarciu i kaloriach.
Dziś od blisko 15 lat jem wszystko, nie tyję i trzymam linię. Jestem psychodietetykiem i pomagam innym poukładać ich relacje z jedzeniem.

KURSO-KSIĄŻKA:
“MUSZĘ SIĘ ZA SIEBIE WZIĄĆ!
Zmień nawyki bez siły woli!

TO CI SIĘ MOŻE PRZYDAĆ:

INNE FAJNE ARTYKUŁY: